Projekt Pisarnia

7 rzeczy, których nauczyłam się dzięki prowadzeniu Pisarni

Dzisiaj obchodzimy 3. urodziny Pisarni! To projekt, w który zainwestowałam kawał czasu i sporo wysiłku! Czego się dzięki niemu nauczyłam?
1 kwietnia 2022 r. przypadają 3. urodziny Pisarni! To ważne święto, czas podsumowań i refleksji. To też moment, w którym podjęłam decyzję o zrobieniu sobie dłuższej przerwy od tego projektu, o czym poinformowałam dzisiaj na Instagramie.
Prowadzenie Pisarni wiele mnie nauczyło i rozwinęło na wiele sposobów, w najróżniejszych obszarach życia. Poniżej kilka refleksji na temat tego, co można dla siebie wyciągnąć z prowadzenia tak dużego i długofalowego projektu internetowego.
1. Zarządzanie sobą w czasie

Uważam się za dobrze zorganizowaną osobę. Jestem raczej z tych, co nie lubią podmuchu deadline’ów na karku i przygotowują się do wszystkiego ze sporym wyprzedzeniem.

Mogę jednak powiedzieć, że to dzięki prowadzeniu Pisarni wzbiłam się na wyżyny organizacji. Zajmowanie się tym projektem oznaczało przygotowywanie na czas całej masy rzeczy, np.:

  • wpisów blogowych
  • materiałów promocyjnych dla wpisów blogowych
  • wpisów w social mediach (Instagram, Facebook)
  • nowych produktów
  • materiałów promocyjnych dla nowych produktów
  • spotkań na żywo – solo i z gośćmi
  • materiałów na poszczególne Tygodnie Tematyczne.

I to wszystko „na boku”, bo przez cały czas prowadzenia Pisarni utrzymywałam się z czegoś zupełnie innego! Ogarnianie tego wszystkiego na czas wymagało naprawdę sporej dyscypliny. Część rzeczy weszła mi już jednak w nawyk, a jak wiadomo – ja kocham nawyki 🙂 

2. Grafika komputerowa i edycja video

Dzięki temu projektowi odkryłam, jak wielką frajdę sprawia mi projektowanie graficzne, dopieszczanie obrazków, karuzel na Instagramie czy edytowanie video. W całej 3-letniej historii działalności Pisarni zleciłam wykonanie tylko jednej grafiki, ponieważ dokładnie wiedziałam, jak ma ona wyglądać, ale równie dobrze wiedziałam, że nie mam takich zdolności plastycznych, aby ją wykonać.

Całą resztę przygotowywałam sama. Z jakim skutkiem? To już musicie ocenić sami : ) Dla mnie ważne było to, że świetnie się przy tym bawiłam! Przesywanie elementów, dobieranie kolorów, dopasowywanie zdjęć to aktywności, przy których bardzo lubię odpoczywać od pisania. 

3. Technologie

Mówiąc o projektowaniu grafik czy montowaniu filmów, nie możemy zapomnieć o wszelkich programach, które te aktywności ułatwiają. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o ilość aplikacji, z którymi miałam w czasie tej 3-letniej przygody do czynienia.

Prowadzenie tego projektu oznaczało przede wszystkim ogarnianie strony internetowej (zbudowałam ją sama w 2019 r., w 2021 r. z pomocą profesjonalistów przeprowadziłam ją przez wizualny lifting). Oprócz jednej mrożącej krew w żyłach historii, gdy cała strona zniknęła w wyniku zhakowania jednej z wtyczek, witryna działała w zasadzie bez zarzutu. Do tego dochodzi program do wysyłki newslettera, program do składa e-booków, program do planowania publikacji w social mediach, program… do wszystkiego jest jakiś program! 🙂

Wiem, że są osoby, które zlecają takie rzeczy na zewnątrz, ale mówiąc szczerze, prowadzenie Pisarni pokazało mi, że ja naprawdę lubię czasem posiedzieć w tych technicznych „bebechach”. Dodaję do CV! 🙂

4. Empatia

Poprzez różne pisarniowe kanały miałam ścisły kontakt z wami – odbiorcami moich różnych treści. Bardzo mnie ten kontakt radował, ale bywały momenty, że również przytłaczał. Pisaliście bowiem do mnie w różnych sprawach, często bardzo trudnych. Zawsze starałam się wam pomóc, na tyle, na ile mogłam, ale jednocześnie niektóre wasze historie budziły różne demony z mojej przeszłości. Robiło mi się zwyczajnie przykro, że rzeczywistość może być taka brutalna.

Bardzo mnie to cieszy, że w ciągu tych 3 lat odkąd ruszyłam z Pisarnią, w sieci pojawiło się wiele innych, wspierających miejsc. Instagram wręcz pęka w szwach od porad, w tym porad psychologicznych. To naprawdę ogromny postęp i coś, czego niezwykle mi brakowało podczas studiów doktoranckich. Korzystajcie z tego pełnymi garściami!

5. Publiczne zobowiązanie najlepszym motywatorem

Generalnie nie uważam siebie za ofiarę prokrastynacji, ale oczywiście bywały momenty, kiedy zbyt długo zabierałam się za jakiś projekt, np. organizację spotkania na żywo lub przygotowanie nowego e-booka. Najczęściej radziłam sobie z tym tak, że zdradzałam wam poprzez media społecznościowe, że nad czymś pracuję lub że chciałabym coś zorganizować. I później w zasadzie nie było już odwrotu. Publiczne zobowiązanie działało jak najlepszy mobilizator i motywator! Obietnica to dla mnie rzecz święta i szczerze mówiąc, nie wiedziałam tego chyba o sobie 🙂 To zresztą nauczyło mnie też, że czasem lepiej jest jednak trzymać buzię na kłódkę 😉

6. Kreatywność i elastyczność

Mimo że narzuciłam sobie w Pisarni konkretny rytm pracy (większość rzeczy działa się cyklicznie), korzystałam z elastyczności jaką dawał mi ten projekt. Okazało się to wspaniałą odskocznią od pracy etatowej, w której zwykle ktoś inny narzuca reguły gry.

W Pisarni rzeczy działy się dokładnie w takim tempie, na jakie ja miałam ochotę. Co więcej, sama mogłam wybrać, co w zasadzie będziemy robić! Zwykle – dzięki waszej pomocy – udawało się poruszać tutaj tematy, które były interesujące dla obu strony, a na dodatek w takiej formie, w jakiej było to najlepsze zarówno dla was, jako obdiorców, jak i dla mnie, jako autorki. Dzięki temu dowiedziałam się, jak lubię pracować i że mam coś w sobie z tego wolnego, kreatywnego ducha freelancerów 🙂

7. Uwielbiam pisać

Pisarnia powstała w momencie, w którym uświadomiłam sobie, że na nic innego nie poświęcam w swoim życiu tak wiele czasu, jak na pisanie. To było dla mnie duże odkrycie, taki efekt „wow”, z którego zrodził się pomysł na tego bloga. Trwanie w tym projekcie pokazało mi natomiast, że nie tylko spędzam na pisaniu wiele czasu, ale też że pisanie sprawia mi naprawdę sporą frajdę – pozwala się kreatywnie wyżyć i zapomnieć o całym świecie.

W czasie trwania tego projektu poznałam wiele innych osób działających w sieci. Sporym odkryciem było dla mnie to, że część z nich ma duże trudności z przygotowywaniem tekstów na bloga czy postów w social mediach. Zdania, którymi ja niemal codziennie strzelałam na różnych pisarniowych kanałach niczym z karabina, innym jakoś nie chcą się układać. Jeśli znacie mnie już dłużej to wiecie, że nie wierzę w coś takiego, jak „talent do pisania”. Uważam, że jesteśmy w stanie wypracować swój warsztat pisarski, choć oczywiście jednym zajmie to dłużej niż innym. Dzięki prowadzeniu Pisarni uświadomiłam sobie natomiast, że moje życie byłoby naprawdę bardzo smutne, gdybym sobie tej umiejętności nigdy nie wypracowała. 

A ty?

Prowadzisz jakiś projekt internetowy? Albo masz może jakąś inną kreatywną aktywność?

Daj mi znać w komentarzu, czego się dzięki niej uczysz!

Zostaw komentarz