Pisarnia - nawyk pisania
Strach przed pustą kartką to jedno. Regularne powracanie do już rozpoczętego tekstu to coś zupełnie innego. To nawyk. Jak zmusić się do systematycznego powrotu do pisania? Jak stale posuwać prace nad tekstem do przodu? Dzisiaj zdradzę ci kilka sprawdzonych sposobów na to, jak wyrobić w sobie już na stałe nawyk pisania.

Na wstępie warto zaznaczyć, że sporą część naszych problemów z pisaniem tekstów naukowych i prac dyplomowych, można złożyć na karb prokrastynacji. O tym jak z nią walczyć, pisałam m.in. w tym artykule. Zajęliśmy się tam jednak przede wszystkim identyfikacji przyczyn naszego odkładania oraz zaledwie kilkoma pierwszymi krokami ku wyjściu z prokrastynacyjnej pułapki.

Nie da się jednak ukryć, że powrót do rozgrzebanego tekstu może być trudny nawet dla osób, które nie zmagają się z problemem wiecznego odkładania. Czasem porusza on merytorycznie bardzo złożone treści i taka nadwyrężająca umysł praca może nas zwyczajnie zniechęcać. A czasem tekst opiera się na bardzo bogatej literaturze przedmiotu, którą ciężko nam ogarnąć. Wszystko to sprawia, że potrzebę wyrobienia w sobie nawyku pisania może odczuwać w sobie spora część świata akademickiego.

Poniżej zebrałam 7 sposobów, które ułatwiają wyrobienie w sobie takiego nawyku. Niektóre wpisują się w naszą potrzebę rywalizacji, inne pomagają oszukać utrwalone w nas schematy działania.

Gotowi?

1. “Przyklej” pisanie do innej codziennej czynności

Jedną z najbardziej znanych metod budowania nowego nawyku jest łączenie go z… nawykiem, który już mamy. Nasz mózg niezwykle opornie reaguje na zmiany i nakazy w stylu “od teraz to będziemy już działać inaczej”. Dlatego też dobrze jest zahaczyć budowany przez nas nowy nawyk o coś, co już zostało w nas utrwalone.

Przykładowo, jeśli na pisanie masz tylko wieczory, dołącz pisanie – chociaż kilka minut – do twojego wieczornego grafiku. Postanów np., że pół godziny po kolacji (a przed upragnionym odpoczynkiem z Netflixem) poświęcisz na pracę z czekającym na ciebie tekstem.

Czasem będziesz zbyt zmęczony, żeby napisać nowe zdanie czy akapit – nic nie szkodzi. Twoja praca nie musi być tego dnia kreatywna. Możesz poświęcić ten czas na inne zadania związane np. z obróbką tekstu (listę takich zadań dla człowieka zmęczonego, opublikowałam tutaj). Innym razem może okazać się, że pisze ci się tak dobrze, że mija wiele więcej niż zakładane pół godziny.

Najważniejsze, że każdego dnia wbudowujesz w twoją rutynę nowy, ważny dla ciebie nawyk.

Pisarnia - nawyk pisania
2. Dzienny przydział słów lub znaków

Wielu autorów tekstów nienaukowych poleca metodę, która polega na wyznaczeniu sobie określonej “dawki” słów lub znaków do napisania w danym okresie czasu. Może być to np. “dawka” godzinowa, dzienna albo tygodniowa. Nawyk buduje się tutaj poprzez regularne dostarczanie konkretnego, mierzalnego efektu.

O popularności tej metody świadczy chociażby to, że powstała strona internetowa “750 words”, zrzeszająca osoby, które postawiły sobie za cel pisanie 750 słów dziennie czyli około dwóch stron maszynopisu. Zalet tego serwisu jest kilka. Po pierwsze wiemy, że nie jesteśmy w tym pisarskim wyzwaniu sami. Po drugie, dostajemy narzędzie do monitorowania i odhaczania budowanego przez nas nawyku pisania. Krótkie podsumowanie tego narzędzia w języku polskim można znaleźć też na blogu Jacka Kłosińskiego.

3. Dzienny limit czasu

W poprzedniej metodzie niektórzy z was zapewne dostrzegli ewentualny problem z jakością wyprodukowanego “na akord” tekstu. No bo jeśli celem jest “tylko” wplucie z siebie konkretnej ilości słów czy znaków, to któż by się przejmował ich jakością? Na ten argument ciekawie odpowiada Stephen B. Heard w swojej książce poświęconej pisaniu tekstów naukowych:

Najczęstszym problemem, jaki mają pisarze, jest nie tyle produkcja słów wysokiej jakości, co raczej produkcja jakiegokolwiek tekstu.

Stephen B. Heard, The Scientist’s Guide to Writing. How to write more easily and effectively throughout your scientific career, Princeton 2016, s. 44.

Każda metoda, która powoduje, że wyciskamy z siebie jakiekolwiek myśli i przelewamy je na papier, jest w związku z tym godna rozważenia.

Jeśli nie jesteś przekonany do dziennego przydziału słów, co powiesz na dzienny przydział minut lub godzin przeznaczonych na pisanie? W jednym z powyższych przykładów zaproponowałam wieczorne pół godziny na pisanie. A może by tak w weekend 3 godziny dziennie? W takim czasie można się już porządnie rozkręcić.

4. Nie łam łańcuszka

Od niedawna używam jednej z aplikacji do nauki języków obcych. Codziennie przysyła mi ona powiadomienie mówiące o tym, ile dni z rzędu już się uczę, oraz sugestię, żebym nie przerywała tej wspaniałej passy. Nie ukrywam, że retoryczne pytanie apki “czy na pewno chcesz przerwać swój 34-dniowy nawyk nauki?” wspaniale mobilizuje do tego, aby jednak ją na te 10 minut włączyć. 10 minut to chyba każdy by znalazł, chociażby w zastępstwie do scrollowania Instagrama.

Ta aplikacja działa dokładnie w myśl kolejnej metody, która pomaga w wyrobieniu sobie nawyku – jest to zasada niełamania łańcucha pewnych zachowań.

Jak zastosować tą metodę podczas pisania? Chociażby poprzez proste odznaczanie w kalendarzu kolejnych dni, podczas których w jakikolwiek sposób ruszyliśmy naszą pracę nad tekstem do przodu. Dla osób prowadzących bullet journal, może to też przybrać formę kolejnej aktywności, którą będą monitorować w swoim habit trackerze.

A jeśli potrzebujesz dodatkowej przypominajki, która – tak jak moja aplikacja – w odpowiednim momencie dnia zasugeruje ci, co masz do stracenia, dodaj po prostu odpowiednie codzienne powiadomienie w swoim telefonie.

Uwierz mi, to świetnie działa!

Pisarnia - nawyk pisania
5. Umów się ze sobą

Miałam kiedyś w pracy taką menagerkę, która często powtarzała, że “jak czegoś nie ma w kalendarzu, to to się nie wydarzy”. I pilnowała, żebyśmy każde najmniejsze zadanie, każde, nawet 5-minutowe spotkanie, i każdy deadline wbijali sobie w kalendarz. Na dodatek z przypominajką.

Coś w tym jest. Na wielu ludzi fakt, że mają coś “zabookowane” w grafiku działa wystarczająco motywująco. Spróbuj zatem zaplanować sobie z wyprzedzeniem bloki czasowe, które poświęcisz na pracę nad swoim tekstem. Pisałam o nich nieco więcej w tym artykule o planowaniu pracy naukowej.

Tak jak wspominałam wyżej, nie musi być to wtedy wysoce kreatywny i twórczy czas – niejednokrotnie nie masz na to wpływu, jak się w danym bloku czasowym będziesz czuć. Niemniej każdy rodzaj pracy nad twoim tekstem naukowym – czy to dopisywanie kolejnych zdań, czy tylko dostawianie przecinków – posuwa go do przodu.

6. Coś za coś

Każda zmiana – a budowanie nowego nawyku jest zmianą – niesie ze sobą pewne konsekwencje. Budowanie nowego przyzwyczajenia np. niejedzenia słodyczy, pozbawi nas codziennej małej radości w postaci kawałka czekolady po obiedzie, ale za to w dłuższej perspektywie przyniesie zapewne rezultaty w innych obszarach życia. W krótkiej perspektywie tracimy, aby w dłuższej perspektywie zyskać.

Ale, ale! Nasz mózg, jak już wspomnieliśmy, nie lubi zmian w krótkiej perspektywie. Nikt mu tu nie będzie tłumaczył, że on coś tam za jakiś czas w zamian dostanie. On wie lepiej!

Stąd też niemal każda książka i artykuł na temat budowania nawyków powtarza jak mantrę, aby za “dobre sprawowanie” wyznaczać sobie odpowiednie nagrody. Nie ma powodu, dla którego za codzienną i niestrudzoną pracę nad tekstem również nie zaproponować sobie samemu małego co nieco. O tym, jak to robić, pisałam nieco więcej w tym artykule o nagradzaniu.

7. A załóż się!

Są ludzie, których nic tak nie motywuje do działania, jak powzięcie publicznego zobowiązania, że coś zrobią. No bo jak to tak – obiecać i nie zrobić? Na innych zaś z kolei dobrze działa rywalizacja.

Tego typu osobom mogą pomóc wszelkie metody, które wymagają zaangażowania innych osób w proces budowania swojego nawyku. Myślę – choć nie mam na poparcie tej tezy żadnych konkretnych danych – że większość studygramów w sieci, powstała właśnie z takiej potrzeby uczniów i studentów, aby inni brali udział w ich procesie osiągania naukowych celów, chociażby przez to… że na nich popatrzą.

Prowadzenie studygrama, na którym będziemy pokazywać swój progres w pisaniu – to jedno. Inną opcją jest publikowanie w jakikolwiek inny sposób statusu swoich prac nad tekstem – np. w grupach dla osób piszących na Facebooku. A jeśli potrzebujesz więcej wsparcia, niż tylko towarzystwa w niedoli, może uda się tam znaleźć osobę, która wirtualnie się z tobą założy?

Nie zapominaj, że również Pisarnia ma taką grupę na Facebooku! Nic nie stoi na przeszkodzie, aby i tam regularnie chwalić się swoimi sukcesami w budowaniu pisarskiego nawyku! A i do zakładu też znajdą się chętni : )

*

Jak myślisz? Uda ci się zbudować nowy nawyk w oparciu o którąś z wymienionych metod? A może masz już inne sprawdzone sposoby? Daj znać jakie!

Jak wyrobić w sobie nawyk pisania? 7 sprawdzonych sposobów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *