Nagroda - Pisarnia.pl

PzS #4 – Jaka nagroda za postępy w pisaniu?

Prawdziwa nagroda w postaci publikacji tekstu lub pomyślnej obrony pracy dyplomowej jest zwykle bardzo odległa w czasie. Jak w międzyczasie mądrze nagradzać się za małe osiągnięcia?
Lepsza nagroda na końcu drogi czy małe umilacze po drodze do celu? Potrzeba nagradzania się za drobne osiągnięcia związane z pisaniem tekstów naukowych wynika nie tylko z tego, że są to zwykle treści trudne merytorycznie, ale przede wszystkim z tego, że praca nad nimi zajmuje bardzo dużo czasu. Świadomość tego, że „prawdziwa nagroda” jaką zaplanowaliśmy sobie po publikacji naszego tekstu albo po obronie pracy dyplomowej, jest bardzo odległa w czasie może po prostu demotywować.

Dlatego niesłychanie ważne jest to, żeby umieć się nagradzać za wykonanie poszczególnych etapów procesu pisania. Nie tylko za całokształt pracy.

Kiedy jesteś studentem albo doktorantem, twoje pisarstwo naukowe niezmiernie rzadko traktuje się jako faktyczną pracę, za którą dostajesz wynagrodzenie. Wyjątkiem są sytuacje, kiedy jesteś częścią jakiegoś zespołu badawczego, który oczekuje od ciebie dostarczenia konkretnych wyników badań w odpowiednim czasie. Jeśli nie miałeś wystarczająco dużo szczęścia do dobrego promotora albo opiekuna naukowego, nie możesz nawet liczyć na to, że ktoś wyznaczy za ciebie konkretne terminy realizacji poszczególnych etapów pracy, a później przynajmniej pochwali za ich terminowe wypełnienie.

Kiedy zostajesz ze swoim pisaniem sam na sam, nie pozostaje ci nic innego, jak wprowadzenie systemu nagród dla samego siebie. Pamiętaj, że musi się on bezpośrednio wiązać z tym, jak rozplanujesz pracę i jakie cele sobie postawisz. Sensem nagrody jest przecież to, że dostajesz ją za coś.

Co może stać się takim celem, za którego realizację będzie czekała na ciebie nagroda?

Cała masa rzeczy! Np.:

– Skończenie konkretnej części tekstu przed wyznaczonym przez siebie terminem. To cel typu: zanim pojadę do domu na święta, napiszę trzeci rozdział pracy .

– Napisanie ustalonego dziennego albo tygodniowego przydziału słów lub znaków. Cel typu: napiszę dzisiaj fragment tekstu o długości 10 tys. znaków.

– Praca nad tekstem przez wyznaczoną przez siebie liczbę minut lub godzin. Cel typu: będę dzisiaj pisać od 9:00 do 13:00.

– Przegląd wyznaczonej liczby publikacji, które mogą przydać się w pracy nad własnym tekstem. Cel typu: przejrzę dzisiaj te 3 książki, które polecał mi profesor. Zaznaczę w nich fragmenty, które przydadzą mi się w dalszej pracy.

– Ponowne czytanie wyznaczonego fragmentu tekstu (np. rozdziału) pod kątem poprawności gramatycznej i stylistycznej. Cel typu: przeczytam dzisiaj do godziny 17:00 wszystko to, co napisałem do tej pory, i poprawię błędy. Mogą to być też inne zadania, które nie wymagają większego skupienia. Pisałam o nich więcej tutaj.

To, jaki cel warto sobie wyznaczyć na dany dzień albo tydzień, zależy w dużym stopniu od kondycji fizycznej i psychicznej. Zaplanowanie sobie 5 godzin pisania w dniu, w którym zupełnie się nie wyspałeś, nie będzie dobrym pomysłem. Pamiętaj, żeby dostosowywać cel do swoich aktualnych możliwości. Wtedy zwyczajnie nagroda może przyjść do ciebie szybciej : )

Jak bardzo muszę trzymać się celu, aby zasłużyć na nagrodę?

To już zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Sam najlepiej będziesz w stanie ocenić, czy praca została wykonana „wystarczająco dobrze”.

Podam tylko jeden przykład. Załóżmy, że postawiłeś sobie za cel pisać rozdział pracy magisterskiej w poniedziałek pomiędzy godziną 10:00 a 15:00. Już o 11:15 na pół godziny wyrwał cię telefon od mamy. O 13:00 zabrałeś się za gotowanie obiadu i surfowanie po sieci, co zeszło ci tak do 14:00. Jasnym jest, że w takim przypadku cel nie został w pełni osiągnięty.

Takie doświadczenia są jednym z powodów, dla których część osób woli sobie wyznaczać limity. Określone kwoty w postaci konkretnej ilości napisanych stron lub znaków. Widzą wtedy, że praca faktycznie została wykonana.

Czym może być twoja nagroda?

Nagrodą może być absolutnie wszystko, co sprawi ci przyjemność i… będzie adekwatne do osiągniętego celu. Ogromna nagroda w postaci trzech dni wolnego, spędzonych na oglądaniu seriali, po osiągnięciu tak małego celu, jak napisane pierwszego zdania wstępu, mija się z celem. Przestaje ona wtedy przypominać nagrodę, a zaczyna być wymówką dla prokrastynacji. Więcej o prokrastynacji przeczytasz w tym artykule.

U mnie najbardziej sprawdzają się takie nagrody, jak skończenie pracy o 18:00 i możliwość spędzenia całej reszty wieczoru z dala od komputera. Albo też wyjazd na parę dni (bez komputera) czy spędzanie czasu na czymś zupełnie nienaukowym. Czasem zakupy (niekoniecznie udane – ważne, żeby wyjść!), gotowanie albo pieczenie, joga, bieganie albo spacerowanie.

Pamiętaj, że nagroda nie musi być koniecznie jakąś rzeczą lub atrakcją. Czasem wystarczyć może wewnętrzne poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Innym razem komplement dla samego siebie lub możliwość pochwalenia się przed kimś tym, że nasza praca tego dnia posunęła się do przodu.

A ty? Masz swój system nagradzania się za wykonaną pracę? Jeśli nie wiesz, jak mogłaby wyglądać twoja nagroda, polecam tę listę 365 pomysłów na małe umilacze życia, na które nie trzeba wydawać pieniędzy!


Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.