Tekst naukowy – co w tym trudnego?
Problem z pracami dyplomowymi i tekstami naukowymi wbrew pozorom nie polega na tym, że są to teksty, które poruszają trudną pod względem merytorycznym materię. Nie polega on też na tym, że stosuje się w nich skomplikowane słownictwo. Kiedy już wystarczająco wgryziemy się w temat, obie te rzeczy stają się stosunkowo proste.
Problem z pisaniem tekstów naukowych leży raczej w samej czynności pisania.

Świetnie podsumował go Stephen B. Heard:

Nikt nie widzi cię kiedy piszesz. Ty też nie widzisz innych ludzi podczas pisania. To, co zostaje ostatecznie udostępnione szerszej publiczności to gotowy produkt, a nie czynność albo zachowanie. W rezultacie wielu naukowców myśli o pisaniu (jeśli w ogóle o nim myśli) jako o mechanicznym procesie zapisu myśli na papierze.


S. B. HEARD, THE SCIENTIST’S GUIDE TO WRITING. HOW TO WRITE MORE EASILY AND EFFECTIVELY THROUGHOUT YOUR SCIENTIFIC CAREER, PRINCETON 2016, S. 15.

Zupełnie nie wiemy jak te teksty powstają! Możemy przeczytać je w czasopiśmie naukowym, albo zobaczyć w księgarni akademickiej, ale tak naprawdę nigdy do końca nie dowiemy się jak, krok po kroku, wyglądał proces ich powstania i wydania. Co więcej, nawet z osobami z naszego otoczenia, które mają już jakieś pojęcie o warsztacie pisarskim (np. z naszymi promotorami) rzadko kiedy wdajemy się w dyskusje na temat czasu, jaki poświęcają na pisanie, nawyków pisarskich, weny twórczej lub jej braku. Jeśli sami nie dzielą się tą wiedzą, raczej nie przychodzi nam do głowy, że moglibyśmy się dopytywać o tego typu “prywatne” szczegóły. Jeśli masz promotora, który chętnie rozmawia na ten temat – korzystaj!

Czy ktoś cię tego nauczył?

Ze wskazanym przez Hearda problemem braku możliwości obserwacji innych przy pracy nad tekstem, wiąże się problem kolejny. Posunę się tutaj do stwierdzenia, że jest to niedociągnięcie bardzo typowe zwłaszcza w polskim świecie akademickim. Mowa tutaj o braku zwyczaju dzielenia się dobrymi praktykami. Czy spotkałeś się na polskim rynku z podręcznikami do pisania tekstów naukowych? Ile ich było? Czy były dobre? Czy oprócz tego, że podpowiadały jakie rozdziały powinna zawierać praca magisterska albo doktorat, uchylały rąbka tajemnicy na temat samego procesu pisania? Skąd wziąć pomysł na tekst? Jak dobrze postawić pytanie badawcze? Jak daleko można posunąć się w przedstawianiu własnej opinii w tekście? Co zrobić, kiedy zupełnie nie mamy weny do napisania tekstu, a termin jego oddania mija za chwilę?

To są problemy pisarstwa naukowego, które raczej rozpatrujemy w duchu, ale o nich nie mówimy. Może po prostu wstydzimy się zapytać?

Przypuszczam – chociaż nie wiem tego na pewno – że brak przekazywania wiedzy na ten temat niekoniecznie wynika ze złych chęci, ale z braku czasu. Naukowcy są zwyczajnie zbyt zajęci poszerzaniem własnego dorobku naukowego. Edukowaniem innych na temat własnego warsztatu musieli by się zająć w swoim czasie wolnym, o ile mieliby wtedy jeszcze ochotę i energię.

Te dwa duże braki sprawiają, że rzeczywiście możemy mieć wrażenie, że pisanie tekstów naukowych to bardzo trudne zajęcie.

No dobra, ale co mogę z tym zrobić?

Czytać Pisarnię! Będziemy robić tutaj wszystko, żeby pisanie tekstów naukowych nie było już trudne!

Tekst naukowy – co w tym trudnego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *