Artykuł sponsorowany
Automatyzacja i sztuczna inteligencja przestały być tematem z konferencji technologicznych. Zmieniają codzienną pracę w fabrykach, biurach, bankach i sklepach. Polska przez lata konkurowała stosunkowo niskimi kosztami pracy, a dziś musi szukać innych źródeł przewagi, dlatego temat dotyczy tu wyjątkowo wielu osób. Dla jednych oznacza to lżejszą pracę i nowe kwalifikacje, dla innych konieczność zmiany zajęcia.
Dlaczego automatyzacja w Polsce przyspiesza właśnie teraz?
Najważniejsza jest demografia. Liczba osób w wieku produkcyjnym systematycznie spada, a pracodawcy od lat zgłaszają trudności z obsadzeniem stanowisk. Bezrobocie w Polsce należy do najniższych w Unii Europejskiej, więc maszyny i oprogramowanie częściej uzupełniają braki kadrowe, niż zastępują ludzi.
Drugim czynnikiem są rosnące wynagrodzenia. Im wyższe płace, tym szybciej zwraca się zakup robota przemysłowego albo programu do obsługi dokumentów. Polska ma przy tym wciąż mniej robotów w przemyśle niż Niemcy czy Czechy, co oznacza dużo miejsca na kolejne wdrożenia.
Trzecim powodem jest spadek cen samej technologii. Robot, który dekadę temu był inwestycją dla koncernu, dziś mieści się w budżecie średniej firmy rodzinnej, a oprogramowanie kupuje się w abonamencie. W wielu zakładach automatyzacja zaczyna się od stanowisk, na które od miesięcy nie ma chętnych, na przykład od nocnej zmiany przy pakowaniu.
Zawody i branże z rosnącym zapotrzebowaniem
Zyskają przede wszystkim osoby, które potrafią projektować, wdrażać i nadzorować nowe technologie. Rośnie też popyt na pracę, której maszyny nie są w stanie łatwo przejąć, zwłaszcza na opiekę nad starzejącym się społeczeństwem. W większości branż widać oba zjawiska jednocześnie.
|
Branża |
Zadania przejmowane przez maszyny |
Stanowiska, na które rośnie popyt |
|
Przemysł |
prosty montaż, pakowanie, kontrola jakości |
automatycy i technicy utrzymania ruchu |
|
Handel |
obsługa kasy, inwentaryzacja |
obsługa sprzedaży internetowej i doradcy klienta |
|
Logistyka |
sortowanie i kompletowanie zamówień |
operatorzy i serwisanci systemów magazynowych |
|
Biura i księgowość |
podstawowa księgowość, zadania administracyjne |
specjaliści IT, danych i cyberbezpieczeństwa |
|
Ochrona zdrowia |
rejestracja i dokumentacja |
pielęgniarki i opiekunowie osób starszych |
Do tej listy dochodzi energetyka, w której przechodzenie na odnawialne źródła tworzy stanowiska od zera. Zyskują również menedżerowie, którzy potrafią przeprowadzić zespół przez zmianę narzędzi. Rosną też zespoły analityków i marketingowców w usługach internetowych. W kasynie online to oni planują ofertę widoczną na stronie https://superbrucebet.com/pl/user/bonus i sprawdzają w danych, które promocje przyciągają graczy.
W praktyce wiele osób zmienia zajęcie w ramach tej samej firmy: operator linii zostaje jej ustawiaczem, a magazynier uczy się obsługi systemu, który wcześniej wykonywał jego pracę. Im bliżej maszyny pracuje dana osoba, tym łatwiej jej zdobyć nowe kwalifikacje.
Stanowiska najbardziej narażone na zmiany
Najbardziej narażone są prace oparte na powtarzalnych, przewidywalnych czynnościach. W polskich fabrykach dotyczy to linii, na których człowiek wykonuje jeden ruch przez całą zmianę. W biurach programy do automatyzacji procesów przejmują standardowe operacje finansowe, którymi zajmowały się dotąd całe zespoły.
Najszybciej zmiany widać w dużych firmach, które mają kapitał na inwestycje. Małe zakłady rzemieślnicze i usługi wykonywane u klienta, od hydraulika po fryzjera, pozostają poza zasięgiem maszyn.
Zmienia się też handel i obsługa klienta. Kasy samoobsługowe, chatboty i zautomatyzowane centra logistyczne ograniczają liczbę prostych stanowisk. Konsultanci zajmują się dziś głównie reklamacjami, sprawami spornymi i klientami, którzy wolą rozmowę od formularza.
Nie oznacza to masowego bezrobocia. Częściej zmienia się zakres obowiązków niż samo istnienie stanowiska.
Kompetencje, które zwiększą szanse na rynku pracy
Najlepszą ochroną przed skutkami automatyzacji jest rozwój umiejętności, a tu Polska ma zaległości. Podstawowe kompetencje cyfrowe ma mniej niż połowa dorosłych Polaków, wyraźnie poniżej średniej unijnej. Dla osób gotowych się uczyć ta luka jest szansą, bo wyróżnić się jest stosunkowo łatwo.
Pracodawcy szukają kandydatów, którzy swobodnie korzystają z narzędzi cyfrowych, potrafią rozwiązać nietypowy problem i dogadać się z zespołem. Umiejętności miękkie zyskują na wartości właśnie dlatego, że maszyny radzą sobie z nimi najsłabiej. Połączenie ich z podstawami technologii daje najmocniejszą pozycję w rozmowie o pracy i wynagrodzeniu.
W zawodach technicznych liczy się też umiejętność czytania dokumentacji, często po angielsku, oraz podstawy elektryki i mechaniki. Nie każdy musi przy tym zmieniać branżę. Często wystarcza kurs trwający kilka tygodni, żeby z obsługi maszyny przejść do jej nadzorowania. Polacy uczą się chętniej, gdy widzą bezpośredni związek kursu z awansem lub podwyżką.
Rola firm, państwa i szkół w łagodzeniu skutków zmian
Przygotowanie do zmian nie spoczywa wyłącznie na pracownikach. Firma, która wdraża automatyzację, może równolegle przekwalifikować zespół, co często kosztuje mniej niż rekrutacja nowych specjalistów. W Polsce działa kilka narzędzi, które to ułatwiają:
-
Krajowy Fundusz Szkoleniowy, z którego pracodawca finansuje kursy dla załogi;
-
szkolenia prowadzone przez dostawców maszyn i oprogramowania;
-
kwalifikacyjne kursy zawodowe dla dorosłych;
-
szkoły branżowe i technika współpracujące z lokalnymi zakładami;
-
urzędy pracy, które kierują na szkolenia osoby zmieniające zawód.
Część z nich jest bezpłatna dla uczestnika, a naukę da się pogodzić z pracą zmianową. Szczególnej uwagi wymagają osoby starsze i mieszkańcy mniejszych miejscowości, którzy mają zwykle trudniejszy dostęp do kursów. Bez wsparcia automatyzacja może pogłębić różnice między regionami.
Samorządy mogą pomóc, organizując dojazd na kurs albo zajęcia w miejscowej szkole. Każdy może też sam przejrzeć swoje obowiązki i ocenić, które z nich da się zapisać w postaci prostych reguł, bo to one zmienią się najszybciej.
