Pisarnia - Przybornik 3
O kochani! Już nie pamiętam kiedy był tu ostatni wpis podsumowujący inspiracje ostatnich miesięcy! Stęskniliście się? : ) Bo ja trochę tak!
Zapraszam was na kolejny – trzeci już – eklektyczny zbiór treści, osób i miejsc napotkanych w internecie i w realu, które szczególnie przykuły moją uwagę w ostatnim czasie. Mam nadzieję, że coś z tego przybornika stanie się także waszą inspiracją!

Poprzednie “przyborniki” możecie przejrzeć tutaj tutaj.

Zaznaczam, że nie jest to wpis sponsorowany! Za żadną z tych polecajek nie otrzymuję wynagrodzenia. Mam po prostu nadzieję, że jakiś element z tej listy może was zainteresować, a jak to mówią – sharing is caring!

No to lecimy!

*

Języki obce

Duolingo

Zdecydowanie największym odkryciem ostatnich miesięcy jest aplikacja do nauki języków obcych – Duolingo. Nigdy wcześniej nie uczyłam się języków z żadnym tego typu wspomaganiem. I nigdy ta nauka nie wyglądała tak regularnie jak teraz. A to wszystko przez to, że Duolingo jest wspaniałym motywatorem. Tyle razy przypomni ci o nauce, aż w końcu się za nią zabierzesz : )

Najbardziej w Duolingo podoba mi się to, że zachęca ona do nieprzerywania “passy”. Aplikacja liczy bowiem dni, podczas których uczymy się języka “pod rząd” (tzw. streak – czyli z angielskiego pasmo – pasmo sukcesów zapewne!). Nie musi to być duża liczba zadań dziennie – sami ustawiamy sobie dzienne limity nauki, a najniższym jest z tego co pamiętam 5 minut. Po nazbieraniu kilkunastu czy kilkudziesięciu takich dni zwyczajnie nie ma się ochoty zaczynać od początku więc… działa się dalej! U mnie wybiło niedawno 100 dni nauki. O tym, jak tą metodę można przełożyć na kształtowanie innych nawyków, np. nawyk pisania, pisałam w tym artykule.

Pisarnia - Inspiracje

Z tego co wiem polski interfejs w tej aplikacji możemy mieć tylko wówczas, gdy uczymy się języka angielskiego. Wszystkich innych języków możemy uczyć się po angielsku. Tak też jest teraz z moją nauką francuskiego i arabskiego.

Rewelacja! Nie wiem jak mogłam tak długo opierać się instalacji tej aplikacji.

Po arabsku

Jeśli już o arabskim mowa, to nie mogłam nie wspomnieć wam o świetnym i prężnie działającym profilu na Instagramie o nazwie “Po arabsku”.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z nauką tego języka na pewno przydadzą ci się przypięte Insta Stories z planszami do nauki literek. A jeśli chcesz wskoczyć już na wyższy poziom i uczyć się nowych słów, to cały profil składa się z urywków arabskich filmów i seriali, w których zostało użyte słowo lub zwrot z danej mini-lekcji. Można je więc przeczytać, zrozumieć (bo profil jest prowadzony przez Polkę!) oraz posłuchać z ust native speakerów.

Od czasu do czasu można na tym profilu trafić na dodatkowe polecenia książek, innych kont do nauki czy ciekawych materiałów online. A na marginesie dodam jeszcze, że uwielbiam poczucie humoru autorki tego profilu : ) Przy okazji gorąco ją pozdrawiam! : )

Książki

Jaume Cabré

Dopiero niedawno – w styczniu – odkryłam Jaume Cabré. Odkryłam i… przedpadłam! Od tego czasu przeczytałam już trzy jego książki z rzędu, jedna po drugiej!

Już dawno nie czytałam powieści, do których miałabym tak niewiele uwag i które czytałoby się z taką lekkością. Uwielbiam proste, ale treściwe zdania tego autora, a jego subtelne poczucie humoru jest po prostu ujmujące. I to w książkach, które wcale takiego humorystycznego przesłania nie mają!

View this post on Instagram

Nie mogłam się doczekać, aż w wyzwaniu #52rysunki nadejdzie wreszcie hasło "dom". Rysunek mam już gotowy od dawna – ten temat okazał się dla mnie jednym z przyjemniejszych. Z tematem "dom" kojarzy mi się masa rzeczy, w przeciwieństwie do na przykład tematu "potwór", z którym miałam nie lada problem. A jak z niego wybrnęłam to okaże się w stosownym czasie :)⁣ ⁣ Drugim powodem dla którego nie mogłam się doczekać "domowego" tygodnia było to, że spieszyło mi się do opowiedzenia wam o książce, która mnie zachwyciła i która jest o domu właśnie!⁣ ⁣ Mowa o "Cieniu eunucha" Jaume Cabré. W tej lekturze podobało mi się dosłownie wszystko – aż nie wiem od czego zacząć o niej mówić! ⁣ ⁣ Powieść zaczyna się od wizyty w restauracji mieszczącej się w budynku, który kilkadziesiąt lat wcześniej był domem rodzinnym głównego bohatera. Opowiedzenie historii tego domu, a zwłaszcza licznych i nietuzinkowych członków rodziny, stanowi pierwszą odnogę tej powieści. Szalona historia tej katalońskiej familii przypomina nieco książki Marqueza, którego kocham, i może to właśnie podoba mi się w Cabré? Nie wiem!⁣ ⁣ Wizyta w restauracji nie jest przypadkowa. Spotkanie odbywa się po pogrzebie najlepszego przyjaciela głównego bohatera. Opowiedzenie historii tej znajomości, z jej wzlotami i upadkami, stanowi drugą odnogę całej historii. ⁣ ⁣ Jeszcze inną kwestią jest sama tajemnicza śmierć tego przyjaciela. A do tego wszystkiego w spotkaniu przy kolacji uczestniczy kobieta, której rola wyjaśnia się dopiero na końcu tej grubaśnej książki. ⁣ ⁣ Miksują się tu nie tylko wymienione wątki. Głosy osób uczestniczących w dyskusji przy kolacji przeplatają się ze słowami tych postaci, które odgrywają kluczową rolę w opowiadanych historiach z przeszłości. Ciekawe wykorzystanie zaimków osobowych (nagłe przejścia z "my" odnoszącego się do uczestników kolacji, do "my" w znaczeniu: ja i mój przyjaciel za młodu #szok!) i skakanie z formy teraźniejszej do przeszłej nadaje całości niesamowitego smaczku!🥰 Mega mi się to wszystko podobało! Już zabrałam się za kolejną powieść tego autora. Znacie jego twórczość? #jaumecabré #czytam #czytambolubię #recenzja #52rysunki #maluję #dom

A post shared by  Agata, PhD🏅 | Teksty Naukowe (@pisarnia) on

Jako pierwszą pochłonęłam powieść “Cień eunucha”, którą czytało mi się dotychczas najlepiej. Dostrzegłam tam wiele motywów podobnych do tych, stosowanych przez Marqueza – mojego ulubionego autora – i również nieco podobną konstrukcję postaci oraz sprytnie dozowany humor.

Później zabrałam się za “Jaśnie pana” – powieść której akcja rozgrywa się o wiele dawniej – na przełomie XVIII i XIX wieku i kręci się wokół Don Rafaela – tytułowego jaśnie pana. Najśmieszniejsze jest to, że pomimo że jest to poniekąd kryminał, to na końcu zorientowałam się, że jedna ze śmierci w ogóle nie zostaje wyjaśniona! Czytelnik zostaje wciągnięty w zupełnie inną tematykę i może całkowicie zapomnieć, że jakiś wątek zostaje porzucony i niedokończony. Niezła zabawa! Poza tym dużo, dużo śmieszków : ) Np. przez całą powieść trwają spory o to, czy sylwester roku 1799 r. to faktycznie koniec wieku, czy jeszcze nie. Zakładam się, że wy też będziecie się teraz nad tym zastanawiać : )

Niedawno skończyłam także kolejną powieść Cabré – “Wyznaję”. Podobnie jak “Cień eunucha” akcja rozgrywa się w tej książce na kilku płaszczyznach czasowych i w różnych miejscach. Postaci jest wiele i można się nieco pogubić w wątkach. Starałam się tym jednak nie przejmować, zwłaszcza że i tak losy głównego bohatera – Adriana – okazują się najważniejsze i najbardziej wciągające. Duży plus za uroczy wątek miłosny, ale generalnie nie do końca rozumiem, dlaczego to właśnie ta powieść Cabré okazała się hitem. Jak dla mnie nie wybija się aż tak bardzo na tle dwóch pozostałych.

Jeśli czytaliście powieści tego autora, dajcie koniecznie znać w komentarzu co o nich sądzicie!

Seriale

“The Morning Show”

Podejrzewam, że ten serial zrobił furorę przez to, że podejmuję tematykę akcji “Me too”, czyli molestowania seksualnego w miejscu pracy. Zresztą w podobnych duchu nakręcono “The Loudest Voice”, o którym pisałam w jednej z poprzednich edycji “Przybornika”.

Nie przepadam za motywem kobiet-fighterek w filmach i książkach. Dlatego nie sądzę, żeby to było powodem, dla którego ten serial tak przypadł mi do gustu. Najbardziej spodobała mi się chyba świetna gra aktorska takich aktorów, po których bym się tego w ogóle nie spodziewała : ) A już najbardziej to, jak odgrywali oni sceny kłótni! Tak się kłócili, że aż wióry leciały i wyglądało to wszystko bardzo realistycznie.

No i do tego akcja rozgrywa się w Nowym Jorku, a wiadomo, że wszystkie filmy z tym miastem w tle chwytają za serce : )

Miejsca

Poznań

Od niedawna mam nowy adres zamieszkania : ) I to w zupełnie nieznanym mi wcześniej mieście, które odwiedziłam przejazdem tylko jeden raz w życiu. Mowa o Poznaniu : ) Jestem ogólnie bardzo pozytywnie zaskoczona, miasto ma świetną atmosferę, a ludzie są bardzo mili i “konkretni” – zwłaszcza to drugie bardzo sobie cenię.

Niestety zanim rozpętał się Ten Okropny Wirus miałam okazję rozejrzeć się tylko po kilku miejscówkach, ale to co zobaczyłam bardzo mi się spodobało. Mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy i będę mogła wam pokazać więcej poznańskich zakątków.

Pisarnia - Inspiracje - Przybornik 3
Coś dla ciała : )

Kanał Mad fit

Czasem zdarza mi się, że podczas biegania nie wyrzucę z siebie całej nagromadzonej energii i po powrocie dokładam sobie jeszcze domowy trening. Teraz zostaje mi już chyba tylko on, skoro nie można nawet wejść do lasu, żeby tam pobiegać : D

Ostatnio najczęściej zdarza mi się wybirać treningi publikowane na youtube’owym kanale Mad fit. Można dobierać dowolną długość treningu, a po tytułach można zorientować się czy będzie to coś w miarę łagodnego czy raczej jakiś totalny kiler.

Lubię w tych filmikach zwłaszcza to, że ćwiczenia się nie powtarzają, a nie ma nic gorszego niż trzy czy cztery serie tego samego zestawu pod rząd. Uważam, że w ten sposób czas mija szybciej i człowiek mniej się męczy, bo każde kolejne ćwiczenie jest pewnym zaskoczeniem dla ciała i mózgu : )

No a poza tym – zerknijcie na tą dziewczynę! Mam wrażenie że już od samego patrzenia na jej wysportowane ciało automatycznie wciąga się brzuch i prostują plecy! : D

A jak to jest u ciebie? Zdarza ci się ćwiczyć z Youtubem?

Placki z przepisu Jadłonomii

Pisarnia - Inspiracje - Przybornik 3

Na koniec jeszcze krótka informacja, że jeśli najdzie was ochota na placki lub pankejki na śniadanie, to gorąco polecam ten przepis od Jadłonomii. Rabarbar, który jest podany na liście składników spokojnie można zastąpić czymś zupełnie innym (gruszką, jabłkiem, nektarynką), a jeśli nie macie mleka roślinnego, to ze zwykłym ten przepis też wyjdzie : ) Banalnie prosta robota!

*

A tobie co ostatnio wpadło w oko?

Przybornik, czyli moje odkrycia ostatnich miesięcy #3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *