Bugøynes

Po tym, jak w pierwszej części Q&A rozprawiliśmy się ze sprawami logistycznymi i organizacyjnymi, pora przejść do kluczowego pytania dotyczącego naukowych wyjazdów zagranicznych czyli: do czego nam się to w ogóle przyda? Myślę, że większość z nas zasłyszała opinię, że wyjazdy na określoną ilość miesięcy na zagraniczne uczelnie to okazja do dobrej zabawy i w zasadzie niekończąca się impreza. Oczywiście, można spędzić ten czas również w ten sposób. Ale skoro już powzięliśmy decyzję, ogarnęliśmy kwestie techniczne i zostało nam przyznane stypendium, to wydaje nam się, że można ten czas wykorzystać jeszcze lepiej.

Jak? Zaraz wam podpowiemy!

Przypominam, że ta mini-seria artykułów o wyjazdach zagranicznych powstała we współpracy z Karoliną, autorką bloga womenofpoland.pl. Koniecznie sprawdźcie jej fantastyczne i kolorowe zdjęcia z podróży!

*

Jak dobrze wykorzystać pobyt za granicą pod względem naukowym?

To pytanie otwiera w zasadzie temat rzekę. Poniżej przedstawiamy tylko kilka najważniejszych sugestii, dotyczących maksymalnego wykorzystania wyjazdu zagranicznego pod względem naukowym:

1. Pozyskanie materiałów do pracy dyplomowej

Dobrze jest wyjechać na stypendium zagraniczne w miejsce, co do którego mamy pewność, że znajdziemy tam odpowiednie materiały do pracy. Np. dla filologów naturalnym wyborem będą kraje, w którym mówi się językiem, którego akurat się uczą. Decydujące mogą być także inne czynniki. Może jest jakaś konkretna uczelnia, na której przedmiot twojej pracy dyplomowej jest wyjątkowo dobrze nauczany lub porządnie badany? Może potrzebujesz do skończenia pracy dokumentów znajdujących się w konkretnych archiwach lub bibliotekach? A może dobrze byłoby skorzystać z najnowocześniejszej aparatury pomiarowej, która jest dostępna tylko w kilku krajach? Pojedź właśnie tam, gdzie znajdziesz to, czego potrzebujesz do sfinalizowania twojej pracy.

Pamiętaj, że uczelnie zagraniczne mogą mieć zdecydowanie większe bazy danych materiałów elektronicznych niż polskie uczelnie. Na wielu uniwersytetach, będąc zalogowanym do uczelnianej sieci, możesz przeglądać, czytać oraz pobierać (do własnego użytku!) najróżniejsze artykuły naukowe, a nawet całe książki. Okazja na zdobycie tych konkretnych materiałów bądź danych może się już nie powtórzyć. Czytaj, skanuj, drukuj, mierz, badaj! Przywieźć jak najwięcej materiałów, których zdobycie w Polsce jest trudne bądź zupełnie niemożliwe.

2. Spotkanie ze znakomitymi naukowcami

Warto zastanowić się nad tym, z kim mógłbyś w miejscu docelowym porozmawiać. Mamy tutaj na myśli nie tylko wykładowców uczelni przyjmującej, ale także innych naukowców, którzy często ją odwiedzają lub którzy pracują w pobliskich instytucjach naukowych. Może na uczelni, do której jedziesz, odbywa się jakaś ciekawa konferencja bądź kongres, na którą zjeżdża cała śmietanka naukowa? Znajdź te osoby, umów się na spotkanie, porozmawiaj. Skonfrontowanie naszych naukowych przemyśleń z ludźmi z innych kręgów kulturowych i innych systemów nauczania, może mieć nieocenione znaczenie dla jakości twojego projektu badawczego. I nie myśl, że na pewno nikt się na spotkanie nie zgodzi! My nigdy nie otrzymałyśmy odpowiedzi odmownej!

Poczdam
Poczdam, fot. Pisarnia.pl

3. Ciekawe przedmioty oraz kursy językowe

Oferta przedmiotów na uczelniach zagranicznych może przytłaczać. Jeśli posługujesz się językiem wykładowym danego kraju, możesz przebierać w ogromnej ilości interesujących przedmiotów wykładowych. Jeśli twoja uczelnia w Polsce nie stawia konkretnych wytycznych na temat tego, jakie przedmioty powinieneś zaliczyć podczas wyjazdu, możesz naprawdę pójść na całość. Może znajdziesz jakiś przedmiot, którego realizacja na uczelni macierzystej jest niemożliwa? Najdziwniejszy przedmiot, w którym udało mi się uczestniczyć za granicą, to zajęcia na temat obrazu związków zawodowych w amerykańskiej kinomatografii : ) Karolina natomiast miała okazję dogłębnie zapoznać się z kulturą i polityką Szwecji. Polecamy tego typu zajęcia koncentrujące się na wąskiej specjalizacji, gdyż jest mało prawdopodobne, że będzie można znaleźć ich odpowiedniki w Polsce.

Zwróć też uwagę na kursy językowe. Nauka języka obowiązującego w kraju, do którego jedziesz to raczej rzecz oczywista. Warto jednak pamiętać, że uczelnie za granicą mogą oferować kursy z języków, których nigdy nie znajdziesz w ofercie polskich uczelni. Wynika to m.in. z tego, że te kraje są często bardziej zróżnicowane kulturowo i etnicznie, w związku z tym jest więcej nauczycieli nawet najbardziej egzotycznych języków. Poza tym, czy jest jakieś większe wyzwanie, niż nauka języka obcego w innym języku obcym? : ) Ja np. uczyłam się już francuskiego, arabskiego i perskiego… po niemiecku!

4. Dodatkowe kursy oferowane przez biura karier lub centra studentów zagranicznych

Kiedy otrzymujesz na semestr bądź dwa legitymację studencką uczelni zagranicznej, uzyskujesz takie same (lub bardzo zbliżone) prawa, jak studenci tej uczelni. Oznacza to, że możesz też korzystać ze szkoleń i warsztatów oferowanych przez biura karier bądź instytucje zajmujące się doskonaleniem studentów. W ich ofercie można znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy – od wystąpień publicznych, radzenia sobie ze stresem, pisania prac zaliczeniowych, korzystania z oprogramowań i aplikacji ułatwiających pisanie, itp. Spróbuj znaleźć czas na skorzystanie z tego typu szkoleń. Upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu: dowiesz się czegoś ciekawego, a przy okazji porozmawiasz w języku kraju przyjmującego lub w języku angielskim!

Jeśli jesteś sportowcem, koniecznie daj znać o tym koordynatorowi uczelni przyjmującej. Dużo uczelni ma swoje sekcje sportowe, w których mogą brać udział także Erasmusi. Jedna z moich znajomych trenowała na uczelni w Portugalii pływanie, a nawet jeździła z nimi na zawody. Ja nie miałam tyle szczęścia w Szwecji, ale koordynator poinformował mnie o istnieniu klubu pływackiego w mieście. Niestety, wiązało się to z dodatkowym kosztem, w postaci wpisowego, ale zdecydowanie było warto! Do tej pory miło wspominam te treningi, dzięki którym pod koniec rozumiałam już niektóre zwroty związane ze sportem w języku szwedzkim.

Karolina, womenofpoland.pl

Dodatkowo…

W dużych miastach warto też “zakręcić się” wokół polskich placówek dyplomatycznych bądź kulturalnych. Karolina, podczas wyjazdu do Lipska odbywała praktyki w Instytucie Polskim w Lipsku. To było wspaniałe doświadczenie, dzięki któremu dowiedziała się jak funkcjonują tego typu ośrodki, poznała mnóstwo ciekawych ludzi, a przy tym miała możliwość promowania polskiej kultury w Niemczech. Mi z kolei udało się w czasie Erasmusa odbyć praktyki w polskiej ambasadzie w Berlinie.

Jak dobrze wykorzystać pobyt za granicą pod względem towarzyskim?

Jeśli mieszkasz w akademiku z innymi Erasmusami, sprawy w tym aspekcie potoczą się raczej same. Tam nikt nie zostaje wykluczony ze wspólnych erasmusowych aktywności : ) Jeśli jednak mieszkasz gdzieś osobno, albo nie jesteś osobą, która łatwo daje się wciągnąć w społeczne interakcje, wciąż możesz towarzysko skorzystać na takim wyjeździe.

Studentami zagranicznymi zajmują się zazwyczaj specjalne instytucje, dedykowane do spraw związanych z mobilnością akademicką lub tzw. biura wymiany zagranicznej. Dokładają one wszelkich starań, aby zorganizować jakieś ciekawe atrakcje dla gości z zagranicy. Sprawdź koniecznie ich ofertę. Mogą to być np. wieczorki z daną kulturą lub spotkania kulinarne, wspólne wyjazdy do pobliskich miast, zwiedzanie muzeów, a nawet imprezy dedykowane dla przejezdnych (tzw. Erasmus Party). Na pewno znajdziesz coś, co cię zainteresuje.

Berlin - night life
Berlin, fot. Pisarnia.pl

Zdecydowanie się na wyjście ze strefy komfortu może otworzyć naprawdę wiele możliwości na poznanie osób z najróżniejszych kultur. Nie bez powodu z ankiet byłych Erasmusów wynika, że są oni po powrocie bardziej towarzyscy, tolerancyjni i otwarci na świat! Warto nawiązywać jak najwięcej tego typu kontaktów. Dzięki tak zawiązanym znajomościom Karolina miała okazję zwiedzić już Rumunię i Kanadę. Co więcej, na Erasmusie poznała też swojego chłopaka, z którym była w takiej organizacji studenckiej. Do tej pory świetnie im się wiedzie : )

Berlin - night life
Berlin, fot. Pisarnia.pl
Jak dobrze wykorzystać pobyt za granicą pod względem turystycznym?

Podróże to jeden z najważniejszych aspektów Erasmusa! Nawet słynny archeolog Indiana Jones mówił, że jeśli chcesz być dobrem archeologiem, to musisz wyjść z biblioteki! Ty także skorzystaj z tej okazji i dowiedz się o kraju swojego pobytu najwięcej się da.

W tej części w całości oddajemy głos ekspertce : )

Eppstein
Eppstein, fot. womenofpoland.pl

Dzięki moim licznym podróżom po Szwecji, jakiś czas temu skontaktowało się ze mną wydawnictwo Pascal i zaproponowało udział w aktualizacji przewodnika po Malmo. Chyba domyślacie się, że nie mogłam odmówić, prawda? : )

Zanim jednak będziecie pisać przewodniki, polecam Google Maps. To miejsce od którego zazwyczaj rozpoczynam każdą swoją podróż. Często znajdowałam tu miejsca, o których w internecie mało kto pisał.

Następnie polecam sprawdzić plan lokalnej komunikacji miejskiej. Nierzadko dojeżdża ona do pobliskich, godnych uwagi miasteczek. Szczególnie wykorzystajcie tą okazję, jeśli wasza uczelnia wydaje legitymacje wraz z biletem obejmującym obszar większy niż miasto, w którym znajduje się uczelnia. Większość niemieckich uczelni ma taki zwyczaj.

Znajdźcie sobie kompanów do podróży. Nie tylko będzie Wam raźniej, ale w wielu przypadkach wyjdzie taniej. Na przykład w Niemczech bilety grupowe na pociąg kosztują taniej niż na autobus. Zamiast spać w pokoju w hostelu z nieznajomymi, śpisz ze swoimi ziomkami. No i w końcu, last but not least, ma Ci kto zrobić zdjęcia z podróży! ; )

Korzystaj także z wycieczek organizowanych przez stowarzyszenia studenckie. Warto jednak przed wyjazdem zrobić samemu rozeznanie, czy to miejsce rzeczywiście jest warte twoich pieniędzy i czasu. Mam z tym dobre i złe doświadczenia. W Szwecji byłam raz na tak beznadziejnej wycieczce, że pierwszy raz (i na razie ostatni) żałowałam, że w ogóle wydałam na nią pieniądze. Niestety była to wyłącznie moja wina, bo nie zapoznałam się z dokładnym planem. Na szczęście odbiłam to sobie w postaci innej wspaniałej podróży, dzięki której zawędrowałam aż do Arktyki, na sam północny koniuszek naszego kontynentu. Byłam w wiosce Mikołaja (mieliśmy z nim nawet spotkanie!), widziałam zorzę polarną, jechałam psim zaprzęgiem, kąpałam się w Oceanie Arktycznym, a nawet głaskałam Renifera! : )

W Niemczech także udało mi się zrealizować kilka ciekawych wycieczek. Jedną z nich był weekend we Frankfurcie nad Menem zorganizowany przez Stowarzyszenie Studenckie. Grupa poniżej 20 osób, nocleg w hostelu ze śniadaniem i przejazd Intercity z Lipska do Frankfurtu. Cena? 80 euro. Jak na niemieckie warunki, to naprawdę dobre pieniądze.

Udało mi się pojechać też na weekend do Amsterdamu. Okazało się, że koleżanka z Norwegii, ma tam dobrego kolegę, który zgodził się nas przenocować! To kolejny powód, dla którego warto nawiązywać znajomości na Erasmusie.

Karolina, womenofpoland.pl
Wioska św. Mikołaja
Laponia, fot. womenofpoland.pl
Mamy nadzieję, że pomogłyśmy!

Liczymy, że zarówno pierwsza, jak i druga część Q&A pomogła w odpowiedzi na kilka nurtujących cię pytań. Pamiętaj jednak, że ostatecznie to, jak będzie wyglądał twój naukowy wyjazd zagraniczny zależy tylko od ciebie. Polecamy, aby wykorzystać je na maxa, tak jak my to zrobiłyśmy : )

Jeśli chcesz podzielić się swoim doświadczeniem, związanym ze stypendium zagranicznym, albo zadać nam pytanie, wpisz śmiało w komentarzu poniżej, albo odnajdź nas na Facebooku (Agata, Karolina), albo na Instagramie (Agata tu, Karolina tu) : )

Wymiana zagraniczna studentów i doktorantów – Q&A Część 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *