Kwantyfikatory

Uważaj na „duże słowa” w tekście naukowym

Kwantyfikatory - "duże słowa" bez pokrycia. Dlaczego nie pasują one do tekstu naukowego? I jak pisać tak, by sprytnie je ominąć?
Naukowy styl pisania przypomina nieco balansowanie na linie. Wymaga on nie tylko precyzji i obiektywizmu, ale także zwięzłości i klarowność. Odpowiednie wyważenie wszystkich elementów to naprawdę ogromna sztuka.
W tym artykule chciałabym zwrócić uwagę na jeden popularny błąd adeptów tej sztuki – wykorzystywanie „dużych słów” bez pokrycia. Wierzę, że po lekturze tego artykułu będziesz bardziej wyczulony/a na różnego rodzaju kwantyfikatory.
To co, zaczynamy?
Czym są „duże słowa”?

Zwrot „duże słowa”, jakim posługuję się w tym tekście, to moja propozycja dla innego, dumnie brzmiącego terminu. Mowa o czymś, co nazywa się kwantyfikatorami lub wyrażeniami kwantyfikującymi. Kiedy zerkniesz na ich listę, wyczujesz zapewne, że mają one pewną cechę wspólną:

  • zawsze
  • nigdy
  • wszyscy
  • nikt
  • każdy
  • żaden
  • nigdzie

Zwykle tego typu zwrotów używamy, aby dokonać pewnego rodzaju generalizacji, uogólnienia. Po kwantyfikatory sięgamy, gdy jesteśmy źli („Zawsze się spóźniasz!”) lub smutni („Nikt mnie nie lubi!”). Wplatamy je w zdania wtedy, gdy chcemy wykazać zadowolenie („Wszystkim podobał się mój występ!”), ale i wtedy, gdy… pragniemy coś komuś sprzedać („Nigdzie nie znajdziesz lepszego kremu!”). 

Sięgamy po nie mimowolnie, mimo że często nie mają one pokrycia w rzeczywistości.

Co jest z nimi nie tak?

Choć mają one pewną „moc” i nadają się do formułowania wpływowego, jeśli nie manipulacyjnego przekazu, „duże słowa” uważa się za niewiele wnoszące do wypowiedzi, zwłaszcza pisemnej. W publikacji „Zasady pisania tekstów naukowych” Beata Stępień pisze o nich wręcz jako o „martwych zwrotach”. Zauważa, że w tekstach naukowych często sięgamy po kwantyfikatory typu „kluczowe czynniki”, „bardzo istotne” czy „niebagatelne znaczenie”. Autorka słusznie zauważa, że aż proszą się one o dodatkowe argumenty, które potwierdziłyby ich słuszność.

Problem z „dużymi słowami” jest zatem taki, że wymagają one dodatkowego uzasadnienia, a czasem wręcz wywołują w odbiorcy sprzeciw. Najlepiej zauważyć to chociażby w codziennych sytuacjach. Gdy syn lub córka mówią niechętnym do zakupu elektronicznych gadżetów rodzicom, że już „wszyscy w szkole mają iPhony”, rodzice zapewne będą szukać kontrargumentów, wskazując, że jednak są wyjątki od tej reguły. A gdy właściciel domku letniskowego, który chcesz wynająć na weekend, zapewnia, że „każdy weekend do końca roku” ma już zabookowany, w desperacji będziesz drążyć temat, sugerując, by oddzwonił do ciebie, gdy jednak zwolni się jakiś termin.

Wiemy przecież, że od każdej reguły znajdzie się jakiś wyjątek : )

„Duże słowa” a tekst naukowy

Masz już za sobą seans filmu „Nie patrz w górę” („Don’t look up”)? Jest tam taka scena, która idealnie nadaje się do wyjaśnienia problemu „dużych słów” w tekście naukowym.

Kiedy doktor Mindy (grany przez Leonardo diCaprio) i Kate Dibiasky (Jennifer Lawrence) zostają zaproszeni do gabinetu prezydent Stanów Zjednoczonych (granej przez Meryl Streep), by ostrzec władze przed zmierzającą w kierunku Ziemi kometą, zostają poproszeni o oszacowanie ryzyka zderzenia. 

Rozmowa przebiega tak:

Pani prezydent: Na ile jest to pewne?

Dr Mindy: Prawdopodobieństwo zderzenia to 100%.

Prezydent: Błagam, tylko nie 100%.

Doradca prezydent: Nazwijmy to potencjalnie znaczącym wydarzeniem.

Kate Dibiasky: Ale to nie jest „potencjalne” zderzenie. To będzie zderzenie.

Tutaj dr Mindy reflektuje się i precyzuje: Właśnie. Dokładniej mówiąc, prawdopodobieństwo wynosi 99,78%.

Syn prezydent mówi wtedy: Super, czyli nie 100%.

A wtedy dr Teddy Oglethorpe, również uczestniczący w naradzie, mówi: Naukowcy unikają sformułowania 100%.

Ta świetnie zagrana rozmowa, a jej dalszy przebieg jest istotny dla zrozumienia całego filmu. Jednocześnie zawiera ona pewną złotą zasadę, że w nauce niczego nie możemy być pewni.

Naturalnie więc, posługując się językiem naukowym, unikamy kwantyfikatorów typu „zawsze” czy „nigdy”. Prawdopodobieństwo szacujemy w procentach, wskazujemy ryzyko błędu statystycznego. Hipotezy czyli ledwie przypuszczenia – są podstawą naszych dociekań naukowych. Wiemy, że każde następne badanie może podważyć rezultaty naszych eksperymentów i analiz, a mówienie o tym, że odkryliśmy jakąś zawsze obowiązującą regułę lub prawidłowość obowiązującą we wszystkich przypadkach, może potencjalnie wystawić nas na śmieszność.

Kwantyfikatory w tekście naukowym
Kwantyfikatory – jak sprytnie je ominąć?

Ok, wiesz już, że z kwantyfikatorami należałoby postępować ostrożnie, ale ze względu przyzwyczajenia językowe, trudno całkowicie pozbyć się ich ze słownika . Wciąż może pojawić się pokusa, by się nimi posłużyć, np. w tym miejscu tekstu naukowego, w którym chcesz podkreślić doniosłość twoich badań. Wiadomo, że w tym miejscu pragniesz wykazać, że twoje badanie miało sens i że wniosło coś ciekawego do rozumienia otaczającego nas świata (pisałam o tym w artykule o nowatorskości badań).

Formułowanie górnolotnych stwierdzeń, że „nikt do tej pory jeszcze o tym nie pisał” lub „nigdy nie przyglądano się danemu zjawisku” może się jednak odbić rykoszetem. Może się np. okazać, że recenzent bądź recenzentka pracy dyplomowej lub artykułu naukowego dotarli do badań na interesujący cię temat, o których ty nie miałeś / miałaś pojęcia. Ba! Może się okazać, że sami takie dociekania prowadzą. W związku z tym zacytowane wyżej sformułowania mogą odebrać jako zbyt dużą zuchwałość z twojej strony. Albo wręcz zarzucić ci niekompetencję, wskazując na zbyt małe rozeznanie w temacie, o którym piszesz.

Podobnie rzecz się ma ze sformułowaniami „wielu”, „każdy”, „niejeden”, „żaden”, które często pojawiają się w części poświęconej przeglądowi literatury. Jasne jest, że chcesz wykazać lukę badawczą, ale nie warto robić tego za wszelką cenę. Jak więc postąpić? Zamiast wykazywać, że „żaden” badacz nie zajmował się jeszcze interesującym zagadnieniem X, napisz, że owszem Kowalski czy Nowak przyglądali się mu, ale z nieco innej perspektywy. A może zamiast pisać, że wybrana przez nas metoda Y „nigdy” nie znalazła zastosowania w badaniach interesującego cię zjawiska, wskaż, że owszem – stosowano ją – ale w innych kontekstach lub na innych próbach. Pamiętaj, by za każdym razem podać stosowne odwołanie do literatury

Upieczesz tym sposobem dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze pozbędziesz się niemile widzianych kwantyfikatorów. Po drugie – wskażesz, że masz spore rozeznanie w literaturze naukowej.

PS. Pamiętaj, że kwantyfikatory są problematyczne nie tylko w języku polskim. Uważaj na nie również wtedy, gdy piszesz swój tekst naukowy w języku angielskim.

PS. 2. Jeśli nie masz jeszcze dobrego rozeznania jeśli chodzi o naukowy styl pisania, pomocne mogą okazać się listy zdań do wykorzystania w tekście naukowym. To gotowe szablony zdań przygotowanych w naukowym tonie, które po stosownym uzupełnieniu możesz wpleść do swojej pracy dyplomowej, wniosku grantowego czy artykułu naukowego. Listy znajdziesz w moim sklepie internetowym.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.