6 sposobów, które pomogą zwiekszyć twój zasób słów
Jako osoby dorosłe rzadko kiedy myślimy o rozwijaniu słownictwa w innym kontekście niż nauka języków obcych. Wydaje nam się, że skoro jesteśmy w stanie się porozumieć w naszym rodzimym języku i rozumiemy to, co czytamy, to znaczy, że wszystko jest z naszym zasobem słów w porządku.
Dużym zaskoczeniem może być sytuacja, w której rzeczywiście zaczyna nam brakować słów podczas pisania oficjalnego pisma, pracy zaliczeniowej lub pracy dyplomowej, którą musimy złożyć na uczelni. Czy możliwym jest, aby jeszcze teraz nadgonić braki językowe? Jak poszerzać słownictwo na tym etapie? W tym artykule przedstawię ci 6 sposobów, które pomogą w zwiększaniu zasobu słów.

Ponieważ przygotowałam dla ciebie wiele metod, zacznijmy bez zbędnej zwłoki!

1. Bez czytania się nie obędzie

Nie wiem, czy jest to dla ciebie dobra wiadomość, czy może jednak zła, ale poszerzanie słownictwa bez czytania jest trudne. O ile w ogóle możliwe. Na potwierdzenie tej tezy istnieją całe zestawy badań naukowych. Wskazują one, że rozszerzanie słownika zarówno u dzieci, jak i u dorosłych, odbywa się w dużej mierze poprzez kontakt ze słowem pisanym. Dzieje się tak m.in. dlatego, że w języku pisanym mamy do czynienia z o wiele większą ilością słów niż w języku mówionym, z jakim stykamy się na co dzień w zwykłych rozmowach.

Jeśli masz wątpliwość co do tej tezy, zerknij na ten przykład. Kiedy zmarzniemy rano w drodze do pracy, powiemy zapewne współpracownikom, że jest “okropnie zimno”. Ewentualnie użyjemy innego, mniej eleganckiego, ale bardziej dobitnego sformułowania : ) . W pięknie napisanej powieści możemy z kolei natknąć się na o wiele dłuższy i bogaty językowo opis zimna. Np. w “Hebanie” Kapuściński pisze o zimnie tak: W sekundę robi się nam zimno, przeraźliwie, przeszywająco, upiornie zimno. Zaczynamy dygotać, trząść się, szamotać. Od razu czujemy jednak, że nie jest to dygot, jaki znamy z wcześniejszych doświadczeń, ot, kiedy zmarzliśmy zimą na mrozie, lecz że są to miotające nami wibracje i konwulsje, które za chwile rozerwą nas na strzępy. Mam nadzieję, że teraz widzisz różnicę pomiędzy bogactwem języka mówionego i pisanego.

W związku z powyższym niemal naturalnym jest, że we wszelkich poradnikach na temat tego, jak powiększyć zasób słów, spotkasz się z radą: czytaj jak najwięcej. Chodzi po prostu o opatrzenie się z jak największą ilością słów. W przypadku poszerzania słownictwa z myślą o pisaniu tekstów naukowych, którymi się tutaj w Pisarni zajmujemy, radziłabym z kolei: czytaj jak najwięcej tekstów z twojego obszaru badawczego. Zwłaszcza na początku! Chodzi o to, aby oswoić się z tym, jakimi słowami posługują się ludzie w naszej dziedzinie nauki.

2. Notuj i zaznaczaj

Jeśli masz realny problem ze zbyt ograniczonym zasobem słownictwa, z pomocą przyjść może czytanie w zasadzie jakichkolwiek tekstów. Sięgnij chociażby po gazetę codzienną. Zaznacz lub wypisz wszystkie słowa, które – bez wsparcia tej lektury – nie przyszłyby ci do głowy i których na co dzień nie używasz. Czytając powieść do poduszki, zwracaj uwagę nie tylko na fabułę, ale także na używanie w książce słowa. Może warto by mieć pod ręką ołówek, aby zaznaczyć te, które zwróciły twoją uwagę?

Nieco inną radę miałabym dla osób, które chcą zwiększyć swój zasób słów z myślą o pisaniu własnych tekstów naukowych. Może być to dość przerażające zadanie w sytuacji, kiedy piszemy dopiero pierwszą pracę zaliczeniową lub też pracę licencjacką. Sprawy nie ułatwia szok, jakiego czasem doznajemy, zapoznając się z pierwszymi tekstami “zadawanymi” do czytania na studiach. Mówię o nim, bo sama go doświadczyłam! Mi również po przeczytaniu kilku pierwszych podręczników naukowych nasuwało się pytanie: “czy to ja jestem taka głupia, czy coś jest nie tak z tymi wysoce elokwentnymi autorami?”.

Wydaje mi się, że gwarancją sukcesu w takiej sytuacji jest niepoddawanie się temu pierwszemu, przerażającemu wrażeniu. Z własnego doświadczenia mogę ci powiedzieć, że im więcej tekstów specjalistycznych i naukowych przeczytasz, tym łatwiej będzie się je czytało.

Na wstępnych etapach warto zaznaczać lub wynotowywać często pojawiające się słowa. Na pewno będą to fachowe i naukowe terminy, ale także słowa opisujące proces badawczy. Z biegiem czasu okaże się, że nawet o “przeprowadzaniu badania” można mówić naprawdę wieloma słowami (“analiza”, “eksperyment”, “rekonesans”, “badanie korelacji”, “analiza współzależności”, “eksploracja”, “weryfikacja” itp.).

ZADANIE: W przerwie od pisania pracy dyplomowej lub artykułu naukowego, weź jedną z ważnych lektur naukowych w twojej dziedzinie badawczej. Wybierz kilka stron, np. w działu o metodologii lub analizie wyników badania. Czytaj bez próby głębszego zrozumienia sensu – jedynie z myślą o używanych w tekście słowach. Wypisz lub podkreśl wszystkie, których we własnym tekście dotychczas raczej byś nie użył lub nie użyła.

3. Stwórz bank terminów i pojęć

Kiedy przygotowujesz się do pracy nad dłuższym tekstem naukowym – np. pracą magisterską lub doktorską – warto pomyśleć nad stworzeniem na własne potrzeby banku często pojawiających się terminów i pojęć. Dobrym momentem na jego przygotowanie będzie przegląd literatury (teksty o gromadzeniu literatury przedmiotu znajdziesz tutajtutaj).

Może się zdarzyć, że w podręczniku X znajdziesz jedną definicję ważnego dla ciebie zjawiska, a w podręczniku Y – inną. Kiedy z kolei sięgniesz do książki Z, być może dokryjesz, że jej autor rozbija interesujące cię pojęcie na wersję A lub B. Podążając za tymi zagadnieniami terminologicznymi, rób własne notatki ze stosowanych w poszczególnych pracach terminów i definicji. Utrwalisz tym samym pojęcia, które przydadzą się podczas pisania tekstów naukowych z interesującego cię obszaru badawczego. To również ciekawy sposób na to, jak powiększyć zasób słów bez odrywania się od pracy naukowo-badawczej.

4. Wyłapuj “elokwentne” słowa

Odwiedzając lekarza nie powiemy raczej, że “czujemy zintensyfikowany ból w lewym uchu”. Powiemy po prostu, że “boli nas lewe ucho” lub że “ból w nim coraz bardziej się nasila”. Tak samo nieuzasadnionych oskarżeń, jakie pani z dziekanatu kieruje pod naszym adresem, nie nazwiemy raczej “czystą aberracją”, a jedynie “bezzasadnym zarzutem” lub po prostu “dziwnym wymysłem”. W języku mówionym rzeczywiście unikamy takich “górnolotnych” i wysoce elokwentnych słow. To normalne. Warto jednak znać je przynajmniej pasywnie, a jeśli uda nam się wpleść je do tekstu naukowego, to w ogóle bomba! Uwierz mi – promotorzy i recenzenci (ale i niektórzy “zwykli” czytelnicy) naprawdę cenią takie nietypowe i elokwentne słowa w publikacjach naukowych.

Jak gromadzić takie elokwentne słowa? Jednym ze sposobów jest już wymienione wcześniej podkreślanie i notowanie nieznanych lub mało znanych nam słów. Możesz też przygotować fiszki – zupełnie tak samo, jak przy nauce języka obcego!

W Internecie można natknąć się na całe listy takich “górnolotnych” zwrotów, które warto wykorzystać do zwiększenia własnego zasobu słów. Fajne zestawienie znajdziesz m.in. w filmie “40 słów, które poprawią twoją elokwencję” na kanale “Mówiąc Inaczej” na Youtube. Ja z kolei odsyłam cię do mojej serii zatytułowanej “Szykowne Słówka”, którą rozwijam na moim profilu na Instagramie. Zbieram w niej ciekawe zwroty, które mogą wzbogacić twój tekst, o ile oczywiście znasz ich prawidłowe zastosowanie! (Pamiętaj, nie ma nic gorszego niż użycie elokwentnego słowa w złym kontekście!)

Poniżej przedstawiam kilka przykładów z serii “Szykowne Słówka”. Najpierw krótko przedstawiam omawiany zwrot, a następnie pokazuję ich użycie w tekstach (polskich i angielskich). Możesz korzystać z mojej serii, ale równie dobrze możesz także stworzyć swoje własne fiszki ze słów, jakie pojawiają się w czytanych przez ciebie tekstach naukowych.

Quasi - powiększ zasób słów
Humbug - zasób słów
Przykładowe fiszki, które pomogą zwiększyć zasób słów – źródło
5. Sprawdzaj synonimy

W trakcie pisania tekstu naukowego może okazać się, że niektóre słowa pojawiają się zdecydowanie częściej od innych. O tym, że warto unikać powtórzeń wiemy już w zasadzie od czasów pisania wypracowań na wcześniejszych etapach nauki. Na pewno zapunktujemy w oczach naszego czytelnika, kiedy zamiast powtarzania jednego słowa, zastąpimy je czasem jakimś zgrabnym zamiennikiem. Z pomocą przychodzą tutaj słowniki wyrazów bliskoznacznych. Warto mieć je zawsze pod ręką – albo w wersji papierowej, albo w wersji online.

Osobom piszącym teksty po polsku przydać się może strona synonim.net, a tym, którzy piszą po angielsku portal thesaurus.com. Warto je dodać do często otwieranych zakładek w twojej przeglądarce!

6. Zwróć uwagę na to, jak mówią eksperci

Oprócz czytania, innym sposobem na poszerzanie zasobu słownictwa jest monitorowanie tego, w jaki sposób wypowiadają się naukowcy i eksperci. Przysłuchuj się, jak mówią wykładowcy prowadzący zajęcia na twojej uczelni. Czy stosują jakieś ciekawe zwroty, które warto by przejąć do własnego słownika naukowego? A jakim językiem posługują się uczestnicy konferencji naukowych, w których uczestniczysz? Jeśli chcesz powiększyć swój zasób słów, zwróć większą uwagę na to, JAK ci ludzie mówią, a nie tylko CO mówią.

W dobie pandemii COVID-19 w internecie pojawiła się cała masa publicznych debat czy webinarów na najróżniejsze tematy. Jeśli natrafisz na tego typu spotkania z interesującej cię dziedziny badawczej, również nadstaw uszu! Może uda ci się wyłapać i wynotować jakieś ciekawe zwroty, sentencje lub terminy, które następnie będzie można wykorzystać we własnej polemice naukowej?

No i najważniejsze: stosuj!

W sposób bierny możesz znać naprawdę całą masę słów. Kluczem do skutecznego poszerzenia słownictwa jest jednak realne zastosowanie nowo poznanych terminów w mowie i w piśmie. Nikt nie każe ci opowiadać górnolotnymi słowami o zwykłych sprawach dnia codziennego. Ale czemu nie spróbować nowych słów np. w oficjalnym mailu? A już tym bardziej nie powinniśmy krępować użycia formalnych i specjalistycznych zwrotów w tekście naukowym! Pisarstwo naukowe charakteryzuje się właśnie użyciem takiego języka, więc kiedy stosujesz w swojej pracy lub artykule nowo poznane słowa, możesz tylko zyskać.

Spróbuj zastępować najpierw najbardziej popularne słowa ich synonimami. Zacznij od czegoś prostego, np. od słowa “bardzo”, które może przerodzić się w “niezwykle”, “ogromnie”, “niesamowicie”, “mocno” czy “niebywale”. Następnie sięgnij po słowa, które są charakterystyczne dla twoich tekstach naukowych. Jak możesz zastąpić takie zwroty jak “przeprowadzać badanie”, “analizować” lub “stawiać tezę”? Może można ubrać je w bardziej szykowne słowa? No i w końcu: wplataj do tekstu coraz bardziej zaawansowane fachowe i specjalistyczne słowa – nie bój się nawet tych elokwentnych!

Mam nadzieję, że metody zaproponowane w tym artykule pomogą ci zwiększyć twój zasób słów.


6 sposobów, które pomogą zwiększyć twój zasób słów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *